Phanatomy

Zainteresowała mnie infrastruktura konieczna do utrzymania życia roślin w poznańskiej palmiarni. Ta skomplikowana sieć rur ciepłowniczych, oświetlenia i innych konstrukcji, zużywająca się w czasie i zachodząca materią organiczną zdaje się zbliżać anatomicznie do roślin. Wygląda też na to, że z wzajemnością. Palmiarnia jest więc miejscem swoistej symbiozy, wzajemnej mimikry tych dwóch światów. Poniekąd odnoszę też wrażenie, że rośliny chcą się stamtąd wydostać. Nie wiedzieć dlaczego. Za oknem przecież zimno, ale jakaś siła powoduje, że chcą opuścić tamto miejsce, wyjść poza szyby, wspiąć się po parzącym żeliwie, uciec. Czasem z przykrym skutkiem. I tu doszłam, jak w przypadku obrazów z latarniami, do analogii ze światem ludzi, do skomplikowanej sieci, której wszyscy, chcąc nie chcąc, stajemy się uczestnikami. Czy również nas jakaś siła skłania do wychylania się poza obręb bezpiecznych granic? Na ile możemy dyskutować z powszechnie przyjętymi prawdami? Czy prawda o otaczającym nas świecie może być wartością uwspólnioną czy raczej staje się produktem spersonalizowanym i autorskim?